Cudowny dłuuuugi weekend... Tym razem nawet fakt, że w listopadzie nie przeszkadzał - pogoda była przepyszna. Spędziliśmy 3 cudowne dni na południu - w Krakowie i w Zakopanym, po 6 latach nieobecności. Spodziewałam się nowej odsłony Krakowa, ale w sumie niewiele się zmieniło. Rynek moze trochę odświeżony, poza linią Plant-w zasadzie bez zmian. Reszta widać w przebudowie - na każdej ulicy trwają jakieś prace budowlane, głównie z zakresie trakcji komunikacyjnych. O budynkach - nikt nie myśli, pozostały szare, brudne, odrapane. Jedna zmiana, która rzuca się w oczy - Kraków turystami stoi i to raczej tymi tanio-liniowymi. W pupach i restauracjach tłumy, na ulicach dużo obcych języków a na każdym rogu miasta - hostel.
Widać, że zaczęto wykorzystywać Kazimierz, głównie na puby - w kamienicach, które jeszcze kilka lat temu stały opustoszałe, teraz znajdują się puby - polecamy taki mały wieczorny tour po nich - w porównaniu w ofertą Poznania naprawdę warto. Każdy inny, każdy zrobiony wg innego, przewodniego pomysłu.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz