My house is my castle - tak mówią brytyjczycy. I niech tak zostanie, a że moja twierdza jest niewielka dlatego powstał "my small castle".
Ten blog ma archiwizować zmiany jakie zachodzić będą w naszym domu, który dopiero się "wykańcza". Za naście lat być może będziemy mieli materiał do wspomnień. Wtedy może nie będziemy już w nim mieszkać lub, co bardziej prawdopodobne, zmienią nam się gusta a większość rozwiązań w domu nie będzie nam już pasować.
A zaczęło się to tak... Dom był w zasadzie marzeniem małżonka szanownego. Nadal nie wiem czy zależało mu bardziej na domu czy na ogrodzie. Mi zupełnie odpowiadało mieszkanie w bloku. No i dałam się namówić. Oczywiście była to ogromna okazja, jak zwykle ;-) Teraz jednak, po zamieszkiwaniu w nim przez pół roku, nie wyobrażam sobie życia w innym miejscu.
Tak wyglądał nasz dom jeszcze dwa lata temu.
A to aktualna wersja.
Jeszcze dużo roboty, ale w końcu nie od razu Rzym zbudowano...